Mąż wraca nad ranem do domu. W drzwiach wita go żona:
- Oj ty mój biedaku... Znowu całonocne zebranie?
- No...
- Daj płaszcz... Masz szminkę na policzku... zaraz
wytrzemy... pewnie znowu ta stara ksiegowa wycałowała cię w pracy.
- No...
- Masz też szminkę na kołnierzyku... pewnie ktoś cię
brudził w autobusie... nie przejmuj się.
- No...
- Ściągaj te łachy i kładź się spać. Musisz odpocząć,
biedaku...
- No...
- Jesteś podrapany na plecach... Znowu wpadłeś na ten krzak przed domem.
- No....
- Stefan! Ty masz na sobie damskie majtki!
- No to teraz kombinuj...