Siedzi baca nad przepaścią i liczy:
- 202,202,202....
Przechodzi turysta i mówi:
- Co tak baca liczycie?
Baca zepchną go w przepaść i liczy dajel:
-203,203,203....
Wędrujący turysta spotyka bacę:
- Hej! Daleko do wsi? - woła do spotkanego.
- O nie. Trzeba iść ścieżką prosto, potem skręcić w lewo, przejść przez pole konopi. Dalej będzie mówiąca rzeka...
Idzie sobie turysta, widzi że baca buduje dużą zagrodę więc go pyta:
- Baco czemu tak dużą zagrodę budujecie?"
Baca na to:
- Ano bo córka powiedzioła, że w Ameryce złapoła jakiegoś HIVa, a kto wie jakie to bydle duże bedzie!
Policjant zatrzymuje bacę jadącego furmanką.
- Baco, co wieziecie?
Baca nachyla się i szepcze:
- Siano.
- Czemu tak cicho mówicie?
- Żeby koń nie usłyszał!
Klęczą trzy gaździny przed kaplicą. Jedna puszcza bąka. Chcąc odwrócić od siebie uwagę mówi:
- Która to, która?
- Pani maciejowa, to pani ma dwie dupy, że pani nie wie która?
W sklepie mięsnym baca pcha się bez kolejki. Sprzedawczyni mówi:
- Co się tak baco pchacie! Idźcie se stańcie na końcu!
- Jak z wos taka artystka, to se stańcie na cyckach!
Maryśka pasie krowę. Przychodzi k'niej Jasiek i mówi:
- Maryś! Jo ciem kochom! Musis być moja!
- Jasiek! Łostow! Musem krasuli pilnować.
- Maryś! Jo se krasule popod nóg uwiąze i bedzie dobze!
Jak powiedział, tak zrobił i zaceło sie strasiecne miłowanie. Nagle! Do krasuli podleciały bąki i pocięły jej zadek. Krasula zadarła ogon i pędem przez pole... Maryś się zerwała i krzyczy:
- Jasiek! Obróć sie na wznok, bo nom cołkiem ziemnioki zrypies!
Po trzech dniach Jasiek spotyka Maryśkę w lesie;
- Maryś! Przez te bąki i krasulę nic nom nie wysło, ale dzisiok musis być moja!
- Jasiek! Łostow, bo znowu bydzie jakieś niescęście!
Ale Jasiek kładzie Maryśkę na ziemie i znowu się zacyna miłowanie. Nagle Maryś cosik tak dwa razy "haukła".
- Maryś! Co ci?
- Nic! Nic! Zdo mi sie, co mi gojny (gajowy) rowerem po syi psejechoł.
Autentyczne, usłyszane w Zakopanem od górali przy skrzynce piwa:
"W Zakopanem na Giewoncie
Piorun trafił bacę w prącie.
Ej! Ty baco pierdo****
Czegoś nie był uziemiony,
Czegoś nie był uziemiony."
Spotykają się dwie koleżanki, które w swoich zakładach kilka dni wcześniej przeszły na emeryturę. Jedna pyta się drugiej:
- I co? Dostałaś jakąś odprawę?
- Tak! Dostałam! O, takiego ch...!
- A ja, głupia, wzięłam pieniądze!