- Kochanie! Kochanie! Kochanie! - Krzyczy żona do męża w środku nocy
- Co?! - pyta mąż
- Co ten wielki pająk robi koło ciebie?
- Bawi sie ze mną.... A, i to jest ona!
Chłopak pyta dziewczynę.
- Czy wyraziłabyś zgodę żeby w razie czego zostać dawcą organów?
Dziewczyna namyślając się przez chwilę odpowiada...
- Z całym przekonaniem mówię tak!
Po chwili chłopak pyta...
- A zgodzisz się ofiarować mi coś dzisiaj wieczór?
Młody człowiek uroczyście prosi o rękę swojej ukochanej. Ale ojciec dziewczyny nie wydaje się zachwycony i bez ogródek oświadcza:
- Musi pan wiedzieć, młodzieńcze, że nie po to tak starannie i przez tyle lat wychowywałem swoją córkę, aby teraz najlepszą część życia spędziła z byle głuptakiem.
- Właśnie dlatego proszę pana o jej rękę! - odpowiada kandydat na męża.
Młody człowiek przyszedł z wizytą i zwraca się do pana domu:
- Przyszedłem by poprosić o rękę pańskiej córki Marysi.
- Ależ, młody człowieku, ja pana przecież jeszcze nie znam!
- Tym lepiej, proszę pana, tym lepiej...
Dziewczyna wraca późno do domu. Ojciec przygląda się jej bacznie i mówi:
- W prawej pończosze puściło ci oczko.
- To często się zdarza.
- Tak, ale gdy wychodziłaś, miałaś je na lewej pończosze...
- Dla mnie pewna cudowna dziewczyna postawiła na kartę swoje życie.
- Co ty powiesz! - dziwi się przyjaciel. - A w jakich okolicznościach?
- Oświadczyła mi, że prędzej się utopi niż wyjdzie za mnie za mąż.
- Tak kochasz Olę jak ona mówi?
- Chyba tak.
- Podobno rzuciłeś dla niej papierosy?
- Tak.
- I wódkę?
- Tak.
- I przestałeś grać w karty?
- Także prawda.
- To kiedy się żenisz?
- Nie wiem jeszcze. Doszedłem do wniosku, że z takimi zaletami, bez nałogów, mogę sobie znaleźć dużo lepszą dziewczynę od Oli.
1 maja.
- Zdaje się, że się zakochałem. Jaki jestem szczęśliwy! Jak ja czekałem na ten dzień! Żyłem do tej pory jedynie myślami o tej jedynej, wspaniałej, przecudownej dziewczynie. Bałem się, że nigdy jej nie znajdę.
2 maja.
- Moja Ukochana. Taka mądra a jednocześnie naiwna... Taka śmieszka. Energia miłości jest w niej jednak tak wielka jak wulkan.
3 maja.
- Udało mi się zdobyć dwa bilety do Teatru Wielkiego na "Lohengrin" Richarda Wagnera. Jaka ta muzyka jest wzniosła! Cały spektakl trzymałem Ją za rękę. Drżała... Gdy na końcu trzeciego aktu Elza umierała na rękach brata, uroniła dwie wielkie łzy...
4 maja.
- Jesteśmy sobie coraz bardziej bliscy. Kocham, kocham, kocham. Jest jak Walkiria zabierająca mnie do Walhalli na swych rękach. Dzisiaj, gdy Ją przytuliłem, oboje wzbijaliśmy się w przestworza i spadaliśmy z nich w bezdenne czeluści zapomnienia, rozpościerając szeroko skrzydła uczucia. Czerpaliśmy z siebie wielkie siły. Co to znaczy miłość! Wydawało nam się, że jesteśmy wśród gwiazd. Kocham Ją...
5 maja.
- Kocham Ją, kocham, kocham...
6 maja.
- Kocham.
7 maja.
- Koch... Jak mnie jeszcze raz tak wk*rwi, to zabiję sukę.
8 maja
- Zabiłem.