Dwóch policjantów odbywa swój patrol. Spotykają księdza z nogą w gipsie.
- Niech będzie pochwalony - powiedzieli policjanci
- Na wieki wieków - odpowiedział ksiądz
- A cóż to się księdzu stało?
- Aaa, to nic takiego, bojler upadł mi na nogę.
Policjanci pożegnali księdza, a gdy uszli kawałek jeden pyta drugiego zdezorientowany:
- Ty Heniu, co to jest "bojler"?
- Nie mam pojęcia, nigdy nie byłem w kościele.
Funkcjonariusz drogówki przychodzi do szefa:
-Szefie, syn mi się urodził!
-To gratuluje!
-Szefie, Syn mi się urodził!
-Ok, dostaniesz podwyżkę.
-Szefie, pan nie rozumie, syn mi się urodził!
-Ok, masz tu znak ograniczenie prędkości do 40 i stawiaj gdzie chcesz...
Policjant złapał pirata drogowego i prosi go, aby przyszedł do radiowozu. Po dłuższej rozmowie o ograniczeniu prędkości, glina mówi:
- Ale przednia szyba jest do wymiany
- Czemu ? Ja tylko przekroczyłem prędkość...
- Wiem, ale przednią szybę trzeba wymienić, bo pan znaków drogowych nie widzisz...
Dwóch polskich policjantów wybrało się na wycieczkę do Londynu. Wsiedli do piętrowego autobusu miejskiego. Jeden z nich został na dole, drugi poszedł na górę. Po chwili ten z góry schodzi na dół.
- I co, nie podobało ci się tam na górze?
- Podobało, ale jazda tam jest zbyt niebezpieczna. Wyobraź sobie, że tam nie ma kierowcy!
Stoi facet przy murku i płacze. Podchodzi do niego policjant i krzyczy:
- Niech pan się weźmie w garść!
A on:
-Człowieku! Cholera! Moja garść jest za mała!
Policjant zatrzymał do kontroli kierowcę. Trzymając w ręce prawo jazdy stwierdził:
- Tu jest napisane, że pan musi prowadzić w okularach!
- Tak panie sierżancie, ale ja mam kontakty!
- Mnie tam, proszę pana, nie interesuje kogo pan zna, skoro łamie pan prawo.....
Przed sklepem w lesie stoi w kolejce mnóstwo zwierząt: niedźwiedzie, lisy wilki, jeże... Przez kolejkę przepycha się zając. Rozpycha inne zwierzęta łokciami, wreszcie jest na początku kolejki. W tym momencie łapie go niedźwiedź i mówi:
- Ty, zając, gdzie sie wpychasz?! Na koniec! - i mach, rzuca go na koniec kolejki. Zając znowu się przepycha, ale znowu łapie go niedźwiedź i odrzuca na koniec. Zając powtarza swój wyczyn jeszcze kilka razy, ale za każdym razem niedzwiedź wyrzuca go na koniec. Wreszcie obolaly i wkurzony zając otrzepuje się i mówi:
- Nie to nie. Nie otwieram dzisiaj sklepu!