Dzień kobiet, a tu jeden z podwładnych przynosi swojemu kierownikowi-mężczyźnie kwiaty .
Kierownik zdumiony:
Co pan, przecież to Dzień Kobiet!
- No wiem, ale pomyślałem, że przyniosę panu, bo z pana taka kur**.
Szef do pracownika:
- Miarka się przebrała, zwalniam pana!
- Zwalniam? Jestem naprawdę mile zaskoczony szefie, bo zawsze myślałem, że niewolników się sprzedaje!
Dyrektor pewnej francuskiej firmy zebrał swoich pracowników:
- Zbliża się jubileusz naszej firmy. Trzeba go zorganizować tak, żeby cały Paryż o nim mówił. Jednocześnie należy zredukować koszty do minimum. Trzeba też pamiętać, że jubileusz wam, pracownikom, musi przynieść wiele radości. Są jakieś pomysły?
- Tak! - słychać głos gdzieś z tylu - Musi pan, prezesie, skoczyć z Wieży Eiffla. Cały Paryż się o tym dowie, koszt będzie niewielki... A co do zadowolenia pracowników...
Dyrektor firmy do przebywającego na wczasach pracownika napisał smsa:
- PPPPPPP
W odpowiedzi otrzymał list do tego pracownika:
- DUPA
Po powrocie zaprasza go na dywanik...
- To ja piszę elegancko: Po Przyznaną Premię Proszę Przyjechać Pociągiem Pospiesznym, a pan mi tu wulgaryzmy?
- Ja? Ależ jak? Ja odpisałem: Dziękuję Uprzejmie Przyjadę Autobusem.
Spotykają się dwie koleżanki, które w swoich zakładach kilka dni wcześniej przeszły na emeryturę. Jedna pyta się drugiej:
- I co? Dostałaś jakąś odprawę?
- Tak! Dostałam! O, takiego ch...!
- A ja, głupia, wzięłam pieniądze!
Dyrektor do pracownika:
- Panie, pan wszystko robi powoli - powoli pan myśli, powoli pisze, powoli mówi, powoli się porusza! Czy jest coś, co robi pan szybko?
- Tak, szybko się kur** męcze....
Kowalski wpada do biura, jak go Pan Bóg stworzył, na głowie kapelusz, w ręku teczka. Kierownik krzyczy:
- Czyście Kowalski zwariowali, nago do pracy?!
- Panie kierowniku, bo to było tak: byłem na balandze u mojej znajomej. W pewnym momencie gaśnie światło i slychać hasło - krawaty na żyrandol. światło sie zapala, wszystkie krawaty na żyrandolu. Gaśnie światlo, hasło - panie do naga.. Zapala sie, wszystkie panie nago. Znowu gaśnie światło, hasło - panowie do naga. Zapala sie - panowie nago. Gaśnie po raz kolejny, hasło - panowie do roboty... No to ja złapałem teczkę i kapelusz i przybiegłem.
- Ile będę zarabiał? - pyta młody człowiek podejmujący pierwszą w życiu pracę.
- Na początek dostanie pan sześćset złotych, ale później będzie pan mógł zarobić dużo więcej.
- Doskonale - ucieszył się młodzieniec - to ja przyjdę później.