Gdy Stirlitz szedł korytarzem, oczom jego ukazało się ogłoszenie o czynie społecznym.
- Wpadłem - pomyślał. Skierował się w kierunku gabinetu Mullera.
- Gratuluje poczucia humoru - powiedział - Tak jestem agentem sowieckim!
- Dobra, dobra Stirlitz... Odmaszerować!
Po chwili Muller wykręcił numer Kaltenbrunerra.
- Czego to nie wymyśli nasz poczciwy Stirlitz, żeby się wykręcić od roboty...
Stirlitz przechadza sie wieczorem po mieście. Zobaczył ładne, skąpo ubrane dziewcze pod latarnią.
- Kur** - pomyślał sobie Stirlitz.
- Sam jesteś kur** - pomyślał sobie Bormmann.
Po wojnie porucznik Hans Kloss spotyka się ze swoim byłym szefem, sturmbannführerem Stirlitzem, wspominają dawnych towarzyszy broni:
- A co tam u Richarda Sorge, szefie? - zapytał Kloss.
- Niestety, zginął. Nie wrócił z Centrali w Moskwie - ze smutkiem odparł Stirlitz.
Stirlitz spacerował po lesie. Podszedł do rozłożystego dębu i zerwawszy z niego największą kwitnącą gałązkę złupał z niej korę. Było niestety za późno. Wysłany przez Centralę nowy radiotelegrafista Siergiej już nie oddychał...
Stirlitz był pijany. Siedział przy stole w radzieckim mundurze, w spiczastej czapce budionnówce i w ciepłych walonkach. Na stole stała butelka wódki, leżał kawał słoniny i kiszone ogórki. Stirlitz śpiewał rosyjskie pieśni. Naprzeciwko, z opuszczoną głową, siedział Müller i w zamyśleniu spoglądał na Stirlitza. Tego dnia Stirlitz był tak bliski dekonspiracji, jak jeszcze nigdy przedtem...
Müller sprężystym krokiem wkroczył do gabinetu Stirlitza. Od razu rzucił mu się w oczy ogromny stos pustych butelek po mocnych alkoholach. Na łożu, w towarzystwie trzech śpiących kobiet, leżał pijany Stirlitz. Müller podszedł do stołu. Tam w kałużach rozlanej wódki, zmieszanej z popiołem od papierosów, leżała depesza w języku rosyjskim:
- Zadanie wykonane! Spocznij!
- Spóźniłem się - pomyślał Müller.
Stirlitza przesłuchuje gestapo. Zadali mu pytanie, na które nie znał odpowiedzi. Pobili go i wrzucili do celi. Stirlitz siedzi i się modli:
- Panie Boże, spraw, żebym wiedział, o co pytają. Bo inaczej mnie zabiją!
Misie powróciły do domu.
- Ktoś zjadł kaszę z mojej miseczki - powiedział Tata Miś.
- Ktoś siedział na moim krzesełku - rzekła Mama Miś.
- Ktoś śpi w moim łóżeczku! - Krzyknął Mały Miś.
- Co za idiota znowu pomylił miejsce zrzutu? - gorączkowo myślał w tym samym czasie Stirlitz, zasłaniając się kołdrą.
Po rondzie, prowadząc samochód z kierownicą po prawej stronie, przejechał pod prąd Stirlitz.
Przechodzący obok Kaltenbrunner rzekł do Muellera:
- Ech, ten nasz Stirlitz... Znowu lansuje siÄ™ na brytyjskiego szpiega.